T iN On The fLooR! We can take it to the floor, tell me what you ...

Melduje się grzecznie, ale... z Emilką w domu to nie jest takie łatwe - jestem po ostatnim egzaminie, wiec mała prestała wychodzić z opiekunką i czas wolny mam tylko w południe.
Wczoraj małpka mała wyłączyła mi komputer gdy wprowadziłam już poprawki na kilku stronach magisterki a jeszcze ich nie zapisałam... wrrr

No a nie ma nas, bo ... mój magister do domu wrócił. Nareszcie po obronie, teraz już może odpoczywać - jeśli można tak nazwać chodzenie do pracy na 10 godzin dziennie (pracy fizycznej;) ale sam tego chciał na wakacje)

Emilce się nocnik odwidział - tzn dy ma pampersa, to woła, a gdy tylko sie ja puści w majtkach, to zaraz podłoga zasikana...


A teraz pytanie odnośnie piaskownicy. Czy wy tez uważacie, że jak dziecko idzie do piasku, bierze swoje zabawki w domu, to powinno bawić się tym co ma swoje, ewentualnie z mamusią, a najlepiej same i innym wara do jego zabawek??
Hej, noc przespana w łóżeczku cała do 6.20, ale z przygodami i jedzeniem w nocy oczywiście. Przetrzymałam ją i nie wyjmowałam z łóżeczka, chociaż tak desperacko rączki do mnie wyciągała. Ach, nie chce mi się nawet o tym pisać.

Wroc, gazeta to Rodzice. Ja narazie nie wracam do pracy, bo nie mam po co. Jeśli znajdę coś ciekawego to w okolicy końca wakacji chętnie powrócę. A mała kombinujemy, żeby dziadkowie się zajęłi, rodzice P. Już są na emeryturze od tego roku. Jeśli się nie zgodzą na 100% to wtedy pól na pół z jakąś nianią.

Napisałam wczoraj na innym forum z prośbą o pdf. z książkami: uśnij wresciei coś jeszcze. Podobno są już dawno w sieci. A ja chętnie poczytam.

Świrek, piątka z okazji miesięcznicy
Wtajcie !

Tak po cichu podgądam;)

Bardzo się cieszę, że wszystkie lipcowe słoneczka pięknie rosną są cudowne

Co u mnie ....... od czerwca wróciłam do pracy, doszliśmy jakoś do siebie, głównie dzięki naszym starszym pociechom, które szybko postawiły nas do pionu, nie dały czasu na zamartwianie się, wpadanie w depresje i inne takie Odwiedziliśmy kilka fajnych miejsc, wygrzaliśmy się na ciepłym piachu, potem wpadliśmy jeszcze w Bieszczady, tak nam wakacje zleciały.
A nasze dwa kochane Maleństwa są cały czas w naszych myślach, wierzę że jest im dobrze tam gdzie są i opiekują się nami oraz swoimi starszymi braćmi.

Poza tym - Michał po wakacjach bezproblemowo wrócił do przedszkola, które bardzo lubi, a Staś wkrótce do niego dołączy, mam nadzieję że mu też się będzie podobać.

Powoli zaczynamy myśleć o powiększeniu rodziny ... Ale ciiiiiiiiiii.

Bardzo serdecznie Was pozdrawiam.
Anai- moze chcieli,zeby te kalsy były "równe", a siedmiolatki "ciagnęły" sześciolatki. Tak w skrócie.

A mu po chorobach. Ja takich wakacji jeszce nie miałam. Normalnie odjazd. W Gdyni MIłosz się rozchorował i gorączka mu nie spadała, nie zareegował na augmentin, troche tutaj wina męża panikarza, który mnie pogonił do lekarza i wyladowałam z młodym w szpitalu, ledwo wyszliśmy, doszedł do siebie to Martyna sie rozchorowała i znowu tydzień siedziałam w domu, bo jakieś paskudztwo, co długo dzieci gorączkowały.
W zeszły wtorek myśleliśmy ,że coś Miłosza znowu bierze, poleciuałam wymaz robić z gardła od razu, na wypadek kolejnego antybiotyku, ale się rozeszło, za to zadziwiajace było,ze moje dziecko nagle nie lubi schabowych, instynktownie odrzucał już pewne pokarmy, załatwiał sie praktycznie po kazdym posiłku. I tak od środy wpiątek sobie dwa razy zwymiotował. W sobotę wieczorem i całą noc Martyna, w niedzielę my juz dwie. Dzisaij dochodzimy do siebie i myślę sobie,że jeszcze mam jakieś trzy dni wakacji, bo od jutra do pracy i mam nadzieję,że nic się nie zdarzy.

Krootki przeciez jak pani rzecznik (BTW calkiem calkiem ) powiedziala praca wrze i tempo jest imponujace :E

Takich prac to ja juz sie naogladalem w wawie mnostwo np jeden malutki wiadukt remontowali ponad rok a przez 3 miechy w wakacje tam sie prawie nic dzialo bo przechodzilem tam codziennie

Widac perfekcyjne zarzadzanie miastem przez kaczke ktora juz sobie na cale szczescie poszla w diably :D

Taaa :E A widziałeś co sie dzieje na wiadukcie za Auchan na górczewskiej ?
Ziomki robolom przywiozły rury o 30cm za długie i nie pasują zeby je połozyć na wiadukcie i połaczyć nimi "przepaść". Przez to przede wszystkim prace sie przeciagaja juz 7my miesiąc :lol2: :lol2: :mad2:

Oraz cos takiego znalazłem na onecie

Prace budowlane zazwyczaj postępują szybciej, gdy zleceniodawcą inwestycji nie jest Miasto, a prywatna firma. Fragment ul. Górczewskiej został zmodernizowany błyskawicznie...
To chyba nie o odcinku za auchan w kierunku powstańców śląskich :E


Witam. Przymierzam się do nauki na prawo jazdy. Dzwoniłem do jednego z OSK u mnie w mieście i mają oni ciekawą ofertę - cały kurs można zaliczyć w ok. 1 miesiąc. Teoria ma być zaliczona jak najszybciej, a jazdy każdy sobie ustala indywidualnie. Przyznam, że pasuje mi taka opcja, bo nie chcę siedzieć przez 3-4 miesiące kursu (i wakacji) w mieście. Co o tym sądzicie? Chodzą opinie, że w takim krótkim czasie nie można się skutecznie nauczyć prowadzić samochodu. Według mnie robienie kursu na prawo jazdy w wakacje to bardzo dobry pomysł. Ja swój kurs zacząłem w sierpniu a skończyłem w połowie września. I wcale nie uziemia to człowieka, bo gdy chce się wyjechać na tydzień/dwa to się wyjeżdża, a po powrocie znów wraca na kurs. W wakacje, gdy nie ma szkoły jest o tyle dobrze, że można umawiać się na jazdy około południa (wtedy większość osób pracujących, a robiących prawko siedzi w pracy, a instruktorzy są w miarę wolni - przynajmniej tak było w moim przypadku). Gdy ktoś w przyszłości ma zamiar zrobić sobie prawko na inną kat. dobrym sposobem jest robienie obu kursów równolegle. Potem tylko raz zdaje się teorię i można zaoszczędzić czas :P.

Co do samochodów egzaminacyjnych to dla osób uczących się dopiero jeździć lepiej moim zdaniem uczyć się na tym samym co się będzie zdawało. Może to pomóc, a na pewno nie zaszkodzi. W moim przypadku uczyłem się na Nissanie Micra w dieslu, a zdawałem również na Micrze, tyle, że w benzynie :P. Ale w przypadku Punto a Grande Punto również nie powinno być większej różnicy.
Ten post był edytowany przez gosu001 dnia: 07 Maj 2009 - 10:52

a mi jest. Na jej miejscu bym spakowała walizki i wyjechała na wakacje odetchnąć od rodzinnego syfu i podłego męża

Ja na jej miejscu to przestałabym tyle pić, wzieła się do pracy i przestała z siebie pierwszą cnotliwą robić. Po matce jedzie a sama nie lepsza.

racja, ona by w końcu zaczęła coś robić, a nie tylko alkohol, imprezy i ploty
witam, jestem po ustnym

wylosowałam zestaw 20

rozmowy:
1. interesujesz się polityką
- zapytaj ilu jest kongresmenów
-zapytaj jak często odbywają się wybory do senatu
-wyraź swoje zainteresowanie polityką

2. w zeszłe wakacje byłeś w Australii
-opowiedz o organizacji wycieczki
- powiedz jakie miałeś największe problemy w czasie podróży
- opowiedz o największym przeżyciu podczas wycieczki

3. nie możesz dziś przyjść do pracy
-poinformuj o tym pracodawcę
-podaj przyczynę
-nie zgódź się na przyjście do pracy w wolny dzień i zaproponuj inne rozwiązanie

a obrazek:
jeden koleś robi zdjęcia trzem innym na tle restauracji

powodzenia
Mi wet powiedział, że na każdej karmie można odchudzić, tylko ma być zero podjadania i dużo ruchu. Też proponowali mi RC Obesity Management dla tłuścioszków. Jednak 15kg karmy kosztuje 250 zł, gdzie ja w sklepie internetowym Lighta 27- 30kg kupuje za 370-390 zł. Chodzi głównie o koszty. Nie stać mnie na kupno lepszej karmy. Mieszkam z rodzicami, nie mam na razie pracy, szukałam w wakacje, ale maturzystki nikt nie chciał. Powiem tylko tyle, że wierzę w skuteczność tej karmy, ponieważ Goldi ważył 63 kg i zszedł na niej do 57kg. Stanęła waga więc poszłam do weta, aby ustalił dawkę dzienną. Przepraszam napisałam błąd. Bo na karmie 40kg- 430g dziennie, a 400g- 36kg, czyli miej niż powinien. Dziękuję za rady:) Poszukam jeszcze czegoś na str. fundacji od Edyty:).

Tali to ma 10 miesiecy wakacji a 2 miesiace pracy? ;D
Ja mam 12 miesiecy wakacji w domu gram w pracy gram (informatyk)


spoko spoko
odżywa nam stronka
Gosiu ja tez bym wiele zmieniła jak bym mogła ,ale cóż tak jak pisałaś człowiek uczy sie na błędach .Mama nadzieje ze i dane mi bedzie pojechac za rok <w>.
Co do kasy ... to te wakacje jakos spedzam za swoje co udało sie uskrobać z pracy w ciagu roku i jakos mi z tym dobrze ze nie jestem juz tak dokońca zależna od rodziców.
i pozdrawiam Brata hehe w Monkach byłam na dobrym graniu szkoda ze wcześniej nie pomyśleliśmy o spotkaniu.....